sobota, 5 września 2015

Drugie śniadanie do szkoły dla dzieci i młodzieży oraz zwolnienia z wychowania fizycznego

Od pierwszego września w polskich szkołach weszła nowa ustawa dotycząca zakazu sprzedawania śmieciowego jedzenia w sklepikach szkolnych. Dlaczego tak się stało? Ponieważ jest coraz więcej otyłych dzieci i nastolatków. Większość osób jest za projektem, ale również przeciwko. Nastolatkowie buntują się, ponieważ nie uważają zdrowego odżywiania. Wolą zapychać swoje żołądki pustymi kaloriami, żywnością, która nie ma żadnej wartości odżywczej. Z opinii wynika, że ludzie wolą kupować gotowe jedzenie, bo nie tracą czasu na przygotowanie zdrowych i pożywnych posiłków. Rodzice wolą dać dla swojego dziecka kieszonkowe, aby kupiło napój i drożdżówkę w sklepiku. Czy to jest lenistwo rodziców, czy po prostu zbycie dziecka i nie dbanie o jego zdrowie? Wystarczy kilkanaście minut wcześnie rano wstać, aby przygotować kanapki z ciemnego pieczywa z dodatkiem chudej wędliny, warzywa i sera żółtego, który jest potrzebny dla rosnących i dojrzewających dzieci, który wspomaga w budowaniu kości, ponieważ w swoim składzie ma wapń. Dodatkowo jako przekąskę w szkole można dorzucić jabłko lub banana.



Drugą kwestią jest zwolnienie z wychowania fizycznego. Również od pierwszego września wprowadzoną ustawę dotyczącą zwolnieniom z wfu. Od tego dnia w szkołach przestają obowiązywać całoroczne zwolnienia. Pozostały tylko na wybrane ćwiczenia gimnastyczne, bo wiadomo nie każdy człowiek wszystkiego nie potrafi wykonać lub jego zdrowie nie pozwala. W części pierwszej odwołałam się do odżywiania, ale również wysiłek fizyczny wychodzi w parę z odżywianiem. Wystarczy 30 minut dziennie minimum 3 razy w tygodniu, aby zachować optymalną kondycję i powstrzymanie się od otyłości.



Poniżej przedstawiam propozycję posiłków do szkoły lub pracy na drugie śniadanie:





Czy ruch fizyczny i zdrowe odżywianie jest takie trudne i przez niektórych sądzonych za drogie? Oczywiście, że nie!

8 komentarzy:

  1. Ja zawsze dbam aby mój Junior jadł zdrowo, w domu to normalne ale w szkole już czasami bywa różnie. To też zależy co ma dostępne w szkole i co jedzą koledzy, wiadomo dzielą się zawsze. A co do w-fu to na szczęście lubi ruch, ale jest wiele dzieci, które niestety w ogóle się nie ruszają a to już katastrofa. Co do zdrowego odżywiania - uważam że każdego na nie stać - nawet mniej na talerzu a zdrowiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie, że w końcu zwrócono uwagę na to co wcinają dzieciaki... Sama żałuję, że w czasach kiedy byłam w podstawówce nikt nie mówił, że chipsy, inne fast foody i słodycze niszczą zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi zwolnieniami to świetny pomysł :) czas, żeby dzieci zaczęły się ruszać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne jest to, że rodzice tak nie dbają o swoich maluchów, wiem, że ja będę już zawsze dbać o to co wkładam do ust, a tym bardziej o to co wkładają moi najbliżsi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwolnienia obowiązują w szkole, jeżeli przyniesie się od lekarza to dyrektor ma obowiązek je przyjąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie połowa klasy nie ćwiczy na wuefach, wystarczy powiedzieć, że brzuch boli i już po sprawie...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja sama byłam na zwolnieniu z wf-u w szkole i niczego nie żałuję! Szkoły są nieprzystosowane do zajęć, nie ma pryszniców, albo czasu na kąpiel i wysuszenie się.

    Mój nauczyciel dawał nam 5 min lekcji i 10 min przerwy... dołóż do tego szkołę gimnazjum i liceum w jednym i w roczniku klasy do K to wiesz że 10min przerwy wystarcza tylko na siusiu, kanapkę w drodze i dojście do sali.

    Nie mówię już o wf-ie na 7 rano i lekcją do 16...

    ja byłam zwolniona i moje dziecko też bym zwolniła... ale... ja chodziłam an siłownie, biegałam, jeździłam an rowerze i na spacer z rodzicami...

    Na marginesie mam zaraz 30-lat więc miałam czas przemyśleć ten problem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ano niestety zdrowe jedzonko szybko się psuje, jedzenie ''na wynos'' jest to problem dla sklepikarzy i rodziców. Kanapki są najmniej szkodliwe bo przecież ser żółty to nie jest to co dzieci powinny jeść codziennie, nie wspomnę o sklepowych wędlinach.

    OdpowiedzUsuń